Chełmno potrafi, Toruń rezygnuje. Koniec Skyway to porażka władz miasta
Przez piętnaście lat Bella Skyway Festival był jedną z najbardziej rozpoznawalnych wizytówek Torunia. Od 2009 roku, niemal nieprzerwanie, starówka wypełniała się instalacjami świetlnymi, przyciągała turystów z całego kraju i regionu, ożywiała letnie wieczory i budowała wizerunek miasta otwartego na kulturę. Nawet w pandemicznym 2020 roku zorganizowano Auto Skyway. W 2024 roku odbyła się piętnasta edycja – według wielu relacji lepsza niż kilka poprzednich. A potem… cisza.
W 2025 roku po raz pierwszy od ponad półtorej dekady Toruń nie zobaczył Skywaya. Prezydent Paweł Gulewski zapowiadał początkowo, że festiwal będzie organizowany co dwa lata, żeby „dać czas na zastanowienie się nad formułą” i skumulować środki. Później pojawiły się informacje, że sprawa 16. edycji jest zawieszona, a wreszcie – według lokalnych mediów – władze postawiły na festiwalu krzyżyk. Zamiast kontynuować markę, która przez lata przyciągała tłumy, postawiono na rozwój Festiwalu NADA i inne wydarzenia. Skyway, który przez 15 lat był elementem tożsamości kulturalnej miasta, odszedł w niebyt.
I właśnie w tym momencie, kiedy Toruń odwraca się od swojej tradycji festiwalu światła, niedaleko, w Chełmnie, zapłonęło coś nowego. W sierpniu 2025 roku odbyła się pierwsza edycja Festiwalu Światłoczułego. Zabytkowa starówka, wieża ciśnień, ratusz, Brama Grudziądzka, planty – wszystko rozbłysło instalacjami artystów z Polski i Włoch. Mappingi, interaktywne formy, monumentalne spektakle świetlne. Wstęp wolny. Organizatorzy: Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Gmina Miasto Chełmno, Chełmiński Dom Kultury, producent SOS MUSIC. Marszałek Piotr Całbecki otwierał imprezę, podkreślając, że władze Chełmna z entuzjazmem przyjęły propozycję. Festiwal się udał. I wraca – druga edycja zaplanowana jest na 27–29 sierpnia 2026 roku.
Chełmno – miasto wielokrotnie mniejsze, z mniejszym budżetem, z mniejszą infrastrukturą – potrafiło zorganizować festiwal światła. Zrobiło to w partnerstwie wojewódzkim, wykorzystując walory swojej średniowiecznej starówki i położenia nad Wisłą. Pokazało, że da się. Że warto. Że mieszkańcy i turyści chcą takich wydarzeń.
A Toruń? Miasto, które przez lata budowało markę Skyway, które miało doświadczenie, rozpoznawalność i publiczność – zrezygnowało. Argumenty o „wyczerpaniu formuły”, o potrzebie „redefinicji”, o skupieniu się na innych projektach brzmią jak urzędnicza nowomowa. Bo prawda jest prosta: skoro mniejsze Chełmno dało radę stworzyć i utrzymać festiwal światła, to dlaczego duże, bogatsze, bardziej turystyczne miasto nie potrafiło uratować swojej flagowej imprezy?
Decyzja władz Torunia to nie tylko strata kulturalna. To strata wizerunkowa i gospodarcza. Skyway generował ruch turystyczny, wypełniał hotele, restauracje, sklepy. Był elementem letniej oferty miasta. Zamiast go odświeżyć, wzmocnić, przyciągnąć nowych artystów i sponsorów – postanowiono z niego zrezygnować. W tym samym czasie sąsiednie miasto pokazuje, że festiwale światła wciąż mają sens i potrafią przyciągać ludzi.
Można dyskutować o jakości ostatnich edycji Skywaya. Można krytykować płatne strefy czy powtarzalność niektórych instalacji. Ale rezygnacja z marki, która przez 15 lat była kojarzona z Toruniem, to nie jest „odważne eksperymentowanie”. To kapitulacja. To przyznanie, że władze nie potrafią (lub nie chcą) utrzymać tego, co działało i przyciągało.
Chełmno potrafiło. Toruń zrezygnował. I to jest najgorsza ocena, jaką można wystawić obecnym władzom miasta. Bo kultura to nie tylko to, co się organizuje. To także to, czego się nie porzuca.





