Sojusz Lewicy Demokratycznej obiecuje prezydentowi Torunia Michałowi Zaleskiemu, że będzie go wspierać, jeśli ten zostanie wybrany na kolejną kadencję. Swojego pretendenta Sojusz nie wystawi.
W poniedziałek ogłosił to Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu i szef SLD w Toruniu. Jak ognia unikał sformułowania "poparcie w wyborach Michała Zaleskiego". Zamiast tego mówił o "wspieraniu" i "pomocy" w przypadku, gdy urzędujący prezydent zostanie wybrany na kolejną kadencję.
Zaleski - co było do przewidzenia - odpisał, że miasto ma już umowę o dofinansowaniu mostu z Unii Europejskiej, w Toruniu ma przybyć miejsc parkingowych oraz miejsc w przedszkolach, niektóre szkoły obok lekcji religii prowadzą już zajęcia z etyki, a inwestycje turystyczne są przygotowywane.
- W tej odpowiedzi widać dobre myślenie gospodarskie o mieście - skwitował Wenderlich.
O swoich priorytetach w wyborach samorządowych mówili też kandydaci na radnych, którzy otwierają listy SLD w poszczególnych okręgach. Urszula Polak (Starówka, Wrzosy, Koniuchy i Chełmińskie Przedmieście), szefowa toruńskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, chce starać się o pieniądze z budżetu miasta na publiczne przedszkola i pomoc dla uczniów, których nie stać na wycieczki szkolne oraz obniżyć ceny biletów w toruńskich muzeach.
Obecny radny Marian Frąckiewicz (Bydgoskie Przedmieście) uważa, że realne jest stworzenie ścieżki rowerowej wzdłuż Wisły i przejścia podziemnego na pl. Rapackiego.
Tomasz Kruszyński, doktor nauk biologicznych i ekspert od eurofunduszy (Rubinkowo, Jakubskie Przedmieście, Bielawy), wymieniany wcześniej jako potencjalny kandydat SLD na prezydenta Torunia, przekonuje, że może starać się o inwestycje dzięki doświadczeniu zawodowemu.
Natomiast specjalista od profilaktyki i przeciwdziałania uzależnieniom Grzegorz Kasprzycki (lewobrzeże, Skarpa i Kaszczorek) twierdzi, że ma pomysł na poradzenie sobie z problemem tzw. blokersów.





