15 - 10 - 2018
Main menu
Informator
Gdzie spędzić czas
Turystyka
Informacje Toruń
Z historii Torunia
Przedstawiciele Torunia
Online

Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.

Archiwum
Wybory do Sejmu 2015
Wybory 2014
Przełącznik języka
Licznik

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Kościół Najświętszej Maryi Panny w Toruniu około 1843 roku Kościół N. Maryi Panny w Toruniu  

Jeszcze przed rokiem 1835., kiedyś stał na rynku toruńskim, widziałeś jak na dłoni cztery gmachy olbrzymie, stare jak miasto, stare jak Chrześciaństwo w ziemi chełmińskiej.  

W środku czworogrannego rynku stoi ratusz w czworobok wystawiony z wieżą piękną, lecz w skutek zburzenia dachu przytępioną. Z południa, od wschodu i północy wznosiły się wieże kościołów Ś. Jana, Ś. Mikołaja i Panny Maryi; każda odmiennego kształtu, każda z piętnem starożytności i poważną barwą gotyckich murów odziana; święto-jańska wieża (lubo o 1/3 wysokości zniesiona) ogromem celuje, dominikańska (Św. Mikołaja) zachodni szczyt swój bardzo ozdobny ku rynkowi obracając, świeciła z dala na nowem mieście złotą kopułą, złotem krzyżem osadzonym na wysmukłej ołowiem pokrytej wieży; bernadyński (P. Maryi) zaś kościół, najbliższy rynkowi, śmiałością i dziwnym  części rozkładem uderza. Od zachodu wieży niemasz żadnej, zastępuje ją obszerny nie ozdobny kościoł ewanielicki.  

Co do kościoła P. Maryi, podziwienia godny jest geniusz budowniczego, który potrafił zastosować plan swój do miejscowości. Kościół stoi w ulicy dosyć wązkiej, która wychodzi na rynek; całą ozdobę więc ku rynkowi budowniczy kierując, i wzgląd mając na szczupłość miejsca i wązkość ulicy, postawił trzy wysokie, nader wysmukłe wieże na ostatnim wschodnim murze chóru (presbyteryum) czyli wielkiego ołtarza; a co osobliwsza, bez filarów; iż pionowo wyrasta z ziemi cała wysokość muru i wież, w jedno ciało zlana. W ulicy zaś to samo spostrzegamy; nie masz na całej długości ani jednego filaru zewnętrznego, bo wszystkie znajdują się wewnątrz kościoła; a ściana ogromna mnogiemi (wysokości 60’) poprzegradzana, zdaje się z jednego głazu czerwonego być wyciosaną; tak szczelnie, gładko i równo wymurowana jest od ziemi aż do wysokości 86’, gdzie się mury kończą i dach olbrzymi 57’ wysoki w górę sterczy. Nawy kościelne mają długość 138’, szerokości 87’, presbyteryum 64’ długie, 43’ szerokie; wysokość ta sama, co w nawach, przez co widok wewnętrzny wspanialszym się staje. Sklepienia spoczywające na dwóch rzędach filarów, z każdej strony po 6, które bez kapitelów, utworzone są z zbiegu żeber czyli łuków sklepowych. Samo sklepienie gwiaździste rozstępuje się dosyć okrągłem wygięciem, zbliżając się do kulistości kopuły i łuków bizantyńskich; co większą w sklepieniu śmiałość dowodzi, gdy złożone w kąt ostry łuki przez zwężenie na mocy zyskują. Wszelako jest styl sklepień gotycki. Wielka jasność, zlewająca się 22 oknami rozmiaru ogromnego, dawniej szkłem malowanem miarkowaną była. Do zamku malborskiego wzięto części okien malowanych, których spustoszenie wojen nie było zniszczyło. Nawa północna zajęta jest chórem, na którym wielkie zbudowane organy, o 18 miechach. Nad wielkim ołtarzem wzniesiony dach, 32’ wysoki, równał się wysokości dachów kościelnych naw, których z początku było 3. Dla uszkodzenia rozebrano je r. 1798. I z trzech zrobione jeden dach pokrywający wszystkie trzy nawy. Przy tej reperacyi rozebrano trzy szczyty, zachodnie, o których dawno rękopis głosi, że były ozdobne wieżyczkami ślimakowej struktury, dziwnie sztucznie zbudowane, jakich nie znajdziesz łatwo w ziemiach przyległych. Tę ozdobę zastępuje szczyt jeden o trzech okienkach, bez wszelkich piękności. Trzy wieże nad wielkim ołtarzem wzniesione, miały dawniej przy równych dachach kręglastych nie równą wysokość, albowiem średnia wieża nad bocznie wystaje. W r. 1661. Wicher gwałtowny średni dach ołowiem kryty zwalił, a odtąd dach zniżony i zrównany został z bocznemi. Od trzech stron świata, t.j. od wschodu, zachodu i południa drzewami ozdobnemi wchodzi do kościołą. – Na miejscu dzisiejszego wielkiego ołtarza stał do roku 1724. Starożytny ołtarz, złożony z grubo złoconych i malowidłami ozdobnych tafli dębowych, w zawiasy opatrzonych, które zamykać się dały na kształt ogromnych podwoi; otworzone zaś zapewne odsłaniały posągi złocone i malatury, w telnej ścianie ołtarza znajdujące się. Jest to kształt pospolity ołtarzom wieków gotyckich stylu. Rękopism wspomniany tak o tem mówi: „Ołtarz ten przedstawai w mnogich malowidłach na kwadratowych polach i zwyczajem greckim na tle wyzłacanem, nie wyborną jednak sztuką malowane sceny życia Chrystusa męki i śmierci; nad ołtarzem zaś te malowidła na podojach, które się otwierają, wystawują czterech Ewanielistów w ubiorze biskupim i kardynalskim; wewnątrz widać narodzenie Chrystusowe, historyą trzech króli i figury różnych świętych płci obojej, dobrze wyzłacane i pośrebrzane, co jednak rzadko bywa pokazywane i otwierane. Nad ołtarzem można było widzieć bardzo starożytne ozdoby przejrzyste z drzewa wyrabiane na podobieństwo większych i mniejszych wieżyczek, które jednak starością częściami pospadały i już dziś nie istnieją.” Pod chórem organ wielkich w kaplicy, gdzie grób święty bywa wystawiany, stoi (dotąd zapewne) część owych złoconych podwoi, która nam daje wyobrażenie starożytnych ołtarzy. Przecudnej roboty są stalla dębowe przed wielkim ołtarzem, które najtroskliwszego warte są zachowania. W ich rzeźbie symetrycznej napatrzyć się trudno dziwnej a zawsze regularnej plątaninie figur, czystym kształtem geometrycznych wykreśleń i wyobrażni niewyczerpanej wzorów rzeźbiarskich. Stalla gnieźnieńskie lubo nader sztuczne i delikatne, jednak co do gustu i czystości stylu, o wiele niższy zajmują stopień. Albowiem w nich tylko liście gałęziste, bujnie splecione widzisz; wyższej myśli, wyższego znaczenia niemasz; owe zaś stalla są to niby rzędy świątyń gotyckich, szczytami na kościoł obróconych, nie z ciosów piaskowca, lecz z gładkiego dęba dłutem wyrabianych. Widzisz tam nad każdem stallum okrągłe niby okno, nad niem szczyt wzniesiony jak piramida katedry gockich; w każdem okręgu okna firugy geometryczne, coraz inne, z których się wydobywa jaka liczba znacząca. Podobne ozdoby są na około chóru w nawie północnej i na chórze ściany zachodniej. Zdjęte z tych stallów rysunki, nie jeden już gabinet zdobią, czy u nas? Wątpię. Sądząc z stylu rzeźby, zdaje się, iż stalla owe są dziełem 14go wieku. Sklepienia dawniej ozdobione były malaturami i herbami znakomitych rodzin krajowych. Wojna rozmaite sprawiły spustoszenia; szczególnie bomby szwedzkie, spadające na dachy nadwerężyły sklepienia, że często je naprawiać musiano. Takich naprawiań znaki widać dotąd w napisach pod sklepieniem; np. słowa, które na południowej ścianie są umieszczone tuż pod sklepieniem: Renov. 1591., na północnem sklepieniu: Renov. 1686. I Renov. 1721. Starożytna kazalnica w r. 1616 rozebraną została, i nowa wystawiona w guście poślednim owego czasu. Z pomników najgłówniejsze są królewny Anny, córki Jana III., króla szwedzkiego, a siostry Zygmunta III., króla polskiego, wystawiony przez Władysława IV., tudzież pomnik grobu Leszczyńskich; oba z marmuru. Z malaturnic wybornego kościoł nie posiada, wyjąwszy starożytnego ołtarza część, o której wyżej wspomniano.  

Według kroniki, kościoł założony został przez Poppona de Osterna, Wielkiego mistrza, r. 1239. Lecz tenże Poppo dopiero r. 1253. Mistrzem wielkim został, (Schütz. Cchron. P. 32. a. Duisberg. C. 29. Anim) z kąd sami kronikarze o r. założenia wątpią (Harktnoch Prussia p. 368., Zerneck Chronik. Ad A. 1239.) - Przytacza Hartknoch (ad Duisburg) rękopis mający taki napis:

„Dom braci mniejszych (Franciszkański zakon) w Toruniu r. 1230. Przyjętym został, których grunt darował sławny pan brat Poppo, mistrz generalny braci zakonu jiemieckiego szpitala N. M. Panny. Chrystus Jezus przez zasługi Ś.Franciszka niech błogosławi jego duszy!”

Według tego rękopisma kościół zapewne z klasztorem razem założony r. 1235. Zakon franciszkański miał ten gmach aż do r. 1530. Wtedy odszczepieństwo szerząc się w Polsce, znalazło licznych stronników w Toruniu. Już w r. 1520. Gdy król Zygmunt stary przejeżdżał,  zakazano w mieście pisma Lutra pod karą konfiskaty i wygnania; ale w czasie sejmu r. 1521. Gdy poseł papiezki Zacharyasz odjeżdżając, na cmentarzu święto-jańskim ogień rozniecić i Lutra obraz i dzieła wrzucić kazał; tedy liczne oznaki przeobrażenia umysłów w pospólstwie się okazywały. Obywatele kamieniami ogień rozrzucać zaczęli; obraz Lutra wypadł z ognia, poczem biskup kamieniecki, obok stojący, powtórnie portret w płomienie wepchnął. Na ten widok obywatele oburzeni sypali kamieniami na duchowieństwo i do ustąpienia zmusili. Odtąd religijna zmiana silnie wsparta w mieście, dała powód do licznych buntów po miastach pruskich, szczególnie w Gdańsku, którego sam król r. 1526. Gwałtem powściągnąć musiał. Wracając z Gdańska król zastał w Toruniu pokój pozorny, który magistrat zdołał utrzymywać, obsadzając posady kościelne jak dotąd katolickimi księżami. Tak było do r. 1530. W którym umarł proboszcz Magister Jan Maciej. Następca jego Jakób (Sener) Schweger, nabożeństwo zmienił. Toż samo uczynił Franciszkan Bartłomiej w swoim kościele. Wiele ludu przychylało się do tej zmiany; gmina polska nawet uprzedziła niemieckie w zaprowadzeniu śpiewów luterskich. Zjawiło się też w mieście predykantów kilka, którzy po domach wyznanie nowe głosząc, lud nowością napawali. Księża opierali się temu i lud odwrócić usiłując, zadawali pokuty za słuchanie kazań pokątnych; dla tego Schweger urząd złożył r. 1540. Mało kto uczęszczał do kościoła; więc rada miejska uprosiła po długich zabiegach Bartłomieja, aby się podjął kazań przedpołudniowych na zasadach luterskich; biskupa chełmińskiego , Tidemana Gize, który dosyć sprzyjał nowym zasadom, proszono  o pozwolenie odprawiania nabożeństwa w kościele święto-jańskim; na co jednak zezwolić nie chciał. Tak rzeczy w zawieszeniu zostały aż do śmierci króla Zygmunta 1548. Za Zygmunta Augusta reforma luterska mocno się krzewiąc w Polsce, nie wywołała jednak krwawych wojen domowych, jak w innych krajach. Naród łagodnością tą sławę sobie w dziejach zjednał. Wypędzeni z Czech przez króla Ferdynanda Bracia czescy, znaleźli przytułek w Polsce i osiedli po części także w Toruniu r. 1547., z kąd jednak oddalić się musieli; kaznodzieja ich także, nie zgadzając się z gminą luterską, opuścić miasto musiał. Biskup Stanisław Hozyusz w tych sprawach wpływ znaczny wywierał, po śmierci zaś jego śmielej reforma postępowała. Lecz już r. 1551. Urząd miejski sprowadził z Kwidzyny pierwszego luterskiego predykanta Bodenstein, rodem z Wittenberga, a od roku 1554 kościoł święto-jański formalnie oddany został gminie luterskiej; także w kościele franciszkańskim r. 1557. Dnia 25. Marca kommunią pod obiema postaciami dawać zaczęto. W roku 1558. Zygmunt August różnowiercom udzielił przywilej religijnej wolności; dostał im się wtedy w mieście Toruniu cztery kościoły, Katolikom pozostały trzy kościoły, jeden był wspólny obydwom wyznaniom do roku 1596., gdzie mocą dekretu Zygmunt III. Katolikom oddany został.  

R. 1595. W kościele Panny Maryi odbył się zjazd znakomitego duchowieństwa trzech wyznań akatolickich, końcem porozumienia się i powściągnienia przewagi Kalwinistów, którzy na mocy ugody sandomierskiej r. 1570. Większą część kościołów pokatolickich sobie przywłaszczali z krzewdą Braci luterskich. (?) Po sześciu dniach narady rozjechali się predykanci; bez wielkiego jednak skutku to było. (dittman o chrześcijaństwie w Toruniu p. 24.)  

Klasztor zaś Franciszkański, mimo poprzednich sporów z biskupem Janem Łubodziewskim, r. 1559. Przez ostatnich dwóch zakonników, X. Andrzja i X. Bernarda, a za zezwoleniem biskupa, addany został miastu. Rada miejska wszystkie srebra zabrawszy, w sklepach ratusznej wieży tymczasowo złożyła.  

Od roku 1724. Kościół i klasztor przeszedł pod zarząd XX. Bernardynów. W czasie wojny francuzkiej r. 1806., i oblężenia miasta przez moskiewskie i pruskie wojska r. 1813., kule i bomby okropnie uszkodziły gmach wielki, który zasłaniał domy miejskie, okna malowane potrzaskały kule, dach i sklepienia wielce ucierpiały. Do roku 1830. reparacya była skończoną i organy wielkie sporządzone zostały. O tych organach wspomina kronika do r. 1602., że je zbudował Jan Helwig, holsztyński orgarmistrz, skończywszy je r. 1609.; i że mu za poniesioną stratę rada ofiarowała upominek 1,100 talarów. Według innego rękopisu tenże mistrz s Styczniu r. 1604. na wystawienie pozytywu i wielkich organów odebrał 2,000 złotych, 20 centnarów ołowiu, 1 centnar cyny, a po wykończeniu dziełą r. 1609. Gratyfikacyi 100 talarów (nie 1,100, co zdaje się być pomyłką). Pozytyw zapewne w roku 1626. zamienionym został na mniejsze organy, które wtedy magistrat zakupił za ceną 900 złot. od miejscowego organisty Dawida Krakowczyka.

Redaktor J. Łukaszewicz „Przyjaciel Ludu”

Money.pl