22 - 05 - 2018
Main menu
Informator
Gdzie spędzić czas
Turystyka
Informacje Toruń
Z historii Torunia
Przedstawiciele Torunia
Online

Odwiedza nas 956 gości oraz 0 użytkowników.

Archiwum
Wybory do Sejmu 2015
Wybory 2014
Przełącznik języka
Licznik

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Urywek historyczno-opisowy cz.2

Ludność dzisiejsza Torunia, składa się z Polaków, Niemców i Żydów, w liczbie 12 000 (Toruń za najświetniejszych swych czasów liczył 24000 ludności) utrzymuje się głównie z handlu pogranicznego. Przedmieścia jego, dawniej składające się z 28 ulic i 3ch parafij, ani śladu po sobie nie zostawiły; nędza je zniszczyła i z ziemią zrównała. Winnice, które miasto za Winryka Kniprodego były otoczone, ledwie przechowały się w nazwisku, jakiem okoliczne wzgórza dziś jeszcze są mianowane. Że winnice w Toruniu istniały, jest rzeczą niezawodną. Osłonione lasami od wichrów i mrozów północnych, wydawały tyle wina, że całe krzyżackie piwnice były niem założone. A musiało to być dobre wino, kiedy Krzyżacy raczyć niem śmieli Kaźmirza Wielkiego i innych mocarzy ówczesnych. Przyjmując ich w Malborgu u siebie. (O tem wspomina Maks. Rosenheyn, idąc za kroniką Duisburga.) Całe miasto, otoczone murami, wałami i fosą,  przedzielone murem ceglanym na dwoje, zamknięte 9ma bramami i cytadelą od strony Wisły, jest wysokiej wartości dla Prus. Każda połowa miasta ma oddzielne targowiska, a na jednem z nich stoi duma Torunian, duma Polaków, wielki Kopernik, bronzowym złoconym posągiem uczczony.
Na środku tońskiego rynku wznosi się w gorycko-renessansowym stylugmach rady miejskiej. Ściany jego, rozpoczęte w surowym stylu niemieckim (1393 r..), z koleją wznoszenia się budowli, wdziewały na siebie ozdoby i kroje, jakie czasy współczesne tworzyły, stawiały na surowo zasklepionych łukach wierzyczki i frontony, zapowiadające styl odrodzenia, aż wreszcie, przy zupełnem ukończeniu budowli w 1602 r., opięły się dokoła nad gzymsem, jak koroną, szczytami z essów i dziwnie pokrzywionych linii, już nachylających się ku niesmaczenemu barocco XVII stulecia.
Martwy świadek wielu wieków, w sukni całemi pokoleniami dorobianej i przekształcanej, istne wcielenie w kamieniu przejść umysłowej kultury, z średniowiecznej togi, do filozoficznej peruki, - długo gmach ten cało i zdrowo pooglądał na krzyżowe zapasy, zjazdy królów i zbory uczonych a sławnych ludzi, dopóki nie upadł pod armatami Karola XII (24 września 1703 r.) w czasie srogiej a nieszczęsnej wojny północnej.
W 35 lat dopiero po oblężeniu miasta został odbudowany. Nowy jego budowniczy, przejrzawszy plany starego ratusza, zastosował się do nich i wystawił go tak, jak go dziś widzimy.
Zewnętrzną jego strukturę rysunek objaśnia, wewnętrzna zaś składa się z czworoboku, równoległego, z dziedzińcem w środku i z trzema bramami wchodowemi. Ściany jego wieńczą frontony, a węgły ich zdobią wieżyczki, nad któremi panuje czworoboczna 100 stóp wysoka wieża.
Z pamiątek dzisiejszego ratusza ten mieści w sobie:
Salę sądów przysięgłych, z portretami królów polskich, od Wacława czeskiego, aż do Stanisława Poniatowskiego.
Izbę rady miejskiej, ozdobioną wielkim obrazem przedstawiającym Gustawa Adolfa, z napisem „król polski” wjeżdżającego konno po schodach na posiedzenie senatu toruńskiego. Obok zaślepionego dumą zwycięzcy, wisi wizerunek Rosnera, nieszczęśliwej ofiary fanatyzmu religijnego.
Drzwi, stały i szafy w tych salach odznaczają się wytworną rzeźbą, inkrustacyami z metalów i kolorowanego drzewa po ich blatach układanemi.
Archiwum miejskie, liczące 500 sztuk znakomitej wartości dyplomatów, między innemi:  traktat chełmiński, nadający Krzyżakom ziemię tegoż nazwania z r. 1251; przywileje dla miasta Torunia, z 1266 r.: akta związku ziemi i miast pruskich, wypowiadających zakonowi posłuszeństwo, z 1440 r.; privilegium incorporationis, czyli zdanie Prus wschodnich Koronie polskiej z 1454 r.
Pieczęcie miejskie, stemple do wybijania monety, formy przysiąg na wierność królom i inne szacowne z lat dawnych zabytki, nagromadzone w tym zbiorze, zasługują także na uwagę starożytników i dziejopisarzy.
Mój Boże! Jakież tu rzeczy razem się zebrały i w zgodzie ze sobą spoczęły! Dzieło Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium” leży obok krwawej, w całun oprawnej kroniki, opisującej ścięcie Rosnera i jego towarzyszów; obok muzycznych narzędzi, stoi długi miecz teutoński; folianty krzyżackie, volumina polskie, rzeczy pruskie, po tylu walkach, zawodach i starciach, układły się obok siebie w szafy jak w trumny.
Zaraz naprzeciw posągu Kopernika, położony jest teatr, w którym letnią porą przyjeżdżająca z Gdańska trupa, grywa opery, tragedye, kemedye i czego kto żąda. Ściany tego teatru złożone są z murów dawnej giełdy, w której Torunianie przyjmowali królów i posłów koronnych i zagranicznych. W tejże samej giełdzie zmarł goszczony tu król Jan Albrecht, d. 17 lipca 1501 r. Portret jego, z natury przed śmiercią zdjęty, zawieszony jest obok wizerunków Krzyżaka Balka i Kopernika w kościele św. Jana.
Kościoły toruńskie, dziś tylko w liczbie pięciu istniejące, są wszystkie odległej starożytności i w pięknych gotyckich krojach stawiane.
Oprócz dwóch niższych zakładów naukowych, Toruń posiada i wyższe gimazyum, z wielkim nakładem wzniesione. Dziedziniec jego szklanemi taflami z wierzchu przykryty, zapewnia uczącej się młodzieży przechadzkę w czasie słot i zimna. Gimnazyum odznacza się szczególniej gruntownym wykładem nauk filologicznych; muzyka, taniec, gimnastyka, fechtowanie it.d. są także przedmiotem stałych w niem lekcyj. Z nauczycieli jego sławni są: Jan Albin Kries, autor dowcipnych bajek i dytyrambów, i Ohm matematyk; z uczniów Samuel Soemering anatom, i Samuel Bogumił Linde, znany nasz słownikarz, zyskali rozgłośne imię.
Ogólny widok Torunia ma w sobie coś rozrzewniającego prawie. Niezatarty typ dawności i powagi przemawia tu tak silnie z wązkich uliczek, z wysokich o dziwnych szczytach domów, pełnych od frontu posągów, rzeźb, malowań, że przybysz oderwany od dni dzisiejszych, wodzi pamięcią po tem cmentarzysku dawnej potęgi i chwały, patrzy po jego grobowcach, basztach i potrzaskanych bramach i dziwi się że z tylu zwalisk wielkości ledwo kościoły zostały.
Artykuł opublikowany w 1863 roku Tygodnik Ilustrowany 1863

Money.pl