19 - 08 - 2018
Main menu
Informator
Gdzie spędzić czas
Turystyka
Informacje Toruń
Z historii Torunia
Przedstawiciele Torunia
Online

Odwiedza nas 55 gości oraz 0 użytkowników.

Archiwum
Wybory do Sejmu 2015
Wybory 2014
Przełącznik języka
Licznik

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Zamek Dybowski nad Wisłą.

 

Wspaniała Wisłą, matka rzek polskich, przebywszy mazowieckie piaski i zatoczywszy swe wody aż pod zamek Złotorya, nagle się zwraca ku zachodowi, wyparta z biegiu swego przykrem i wysokiem wybrzeżem, dzielącem posady Polan od siedzib Prusaków. Cała ta szerzyna od Złotoryi aż pod Gursk (na 1½ mili) wystawia podobieństwo do ogromnego wału, strzeżącego granic kraju; koniecznie go Wisła minąć musi, nim w dalszą północ ku morzu bałtyckiemu wylać się może. Stojącemu n aowych wzgórzach (po prawym Wisły brzegu) otwiera się szeroki widok na wspaniałą rzekę i bujne po lewym jej brzegu Żuławy, ujęte od południa lesistemi piaskami. Środek całego obrazu zajmuje długi na 900 kroków most na palach wzniesiony, wsparty wśród Wisły na kępie Bazar i łączący miasto Toruń z zamkiem Dybowem i miasteczkiem Podgórzem. Ale przenieśmy się w czasy pogaństwa.

Zamek dybowski Toruń widok z wieży święto-jańskiej grafika z 1842 roku

Bystrzejsza i potężniejsza wtedy Wisła, pędzi głucho szemrząc korytem głębokiem wśród zarosłych borami brzegów. Dęby i lipy, jedlina, modrzewie i sosny, kryją wyniosły brzeg od północy; tam orzeł i kruk ochrapłym kracząc głosem, wzbijają się nad lasy; tam tur i łoś, niedźwiedź i dzik, przez zarośla się przedziera, ścigany od poganina Prusaka, który futrem odziany z napiętym łukiem i oszczepem w ręku, wyziera z lasu na graniczącą rzekę. Naprzeciwnych nizinach ogromne olchy i wierzby i topole, po wysepkach błotnistego brzegu sterczą i głębokie Wiśliska otaczają. Tam mnóstwo ptasząt, szczególnie słowików, w krzakach wierzbowych osiadło; tam czapla stąpa i stada wodnego ptastwa się chowają, a Polanin z siecią i z wiosłem puszcza się na wodę. Z południa za tą wstęgą błotnistą świecą w słońcu jasne piaski, noszące na grzbietach bory posępne; po żółtawej zaś przestrzeni Wisły widać ostrowy i kępy i piaski. Łozina i drzewa, powywracana lodem wiosennym, otaczają te kępy, a grusze i topole wysokie szumią nad wodą, a nurt Wisły myje i podrywa brzegi, uprowadza piaski i nowe tworzy osepy.

Już dzikie pogaństwo pruskie po wielokroć osparłszy usiłowania Apostołów chrześcijańskich i oręż książąt polskich, srodze pustoszyło ziemię mazowiecką. Już Konrad książę tej ziemi w r. 1224 braciom Dobrzyńskim odstąpił twierdzę nad Drwęcą, aby skarcić zuchwałych Prusaków. Ale zebrane pogaństwo w dwudniowej bitwie wojsk mazowieckie z rycerstwem w pień wyciąwszy, zapędzało się aż pod mury Płocka, pustosząc i paląc ziemię.

Zamek dybowski Toruń widok z polnocy grafika z 1842 rokuZwołuje tedy Konrad Braci niemieckich zakonu N. P. Maryi (Krzyżaków), ofiarując im chełmińską ziemię, w ręku pogan zostającą w r. 1226. Nim nastąpiło potwierdzenie ugody ze strony Wielkiego Mistrza, książę Konrad przybyłem rycerzom na tymczasowy pobyt wyznaczył wzgórze po lewym brzegu Wisły i ostrowiem je obwarował.

Tę twierdzę bracia Krzyżacy swoim językiem nazwali: Vogelsang, dla mnóstwa ptaków, szczególnie słowików, gnieżdżących się w zaroślach. W tymże jeszcze roku W. Mistrz przyseła kilku braci i 100 pachołków za przewodem Hermana Balka, przezornego i doświadczonego wojownika. Te zasiłki z razu szczęśliwie potykają się z Prusakami, ale że ich liczba zbyt szczupła, więc dowódzca prosi W. Mistrza, żeby mu przysłał nie tylko wojskowych, ale i ludzi żonatych z żonami i dziatwą, aby mu ułatwić zakładanie miasta i zamku, albowiem twierdza Vogelsang już nie mogła objąć przybyszów.

Więc Herman Balko za pomocą księcia Konrada wystawił w roku 1231. Zamek Nieszowę. Łukasz Dawid tak o tem pisze: „Rzeczony mistrz Balko z braćmi swoimi i innym ludem przybywszy pod Vogelsang, spostrzegł z towarzyszami swymi nad rzeką Wisłą, nie daleko Vogelsang, pagórek w nizinnie zewsząd oblanej wodą, z Wisły wypływającą, który to pagórek wszystkimzdawał się być dogodnym ku założeniu twierdzy przeciwko Prusakom. Księciu Konradowi to zdanie bardzo się spodobało, i w krótkim czasie przy pilnej ludu pracy zamek stanął i Nieszawą został nazwanym, z powodu, iż nizinny na około wodą zalane i do błót podobne były. Ta to twierdza później od zakonu rozprzestrzenioną, grubem z fundamentu murem obwiedzoną i w przepyszny, jak niektórzy mówią, cesarski zamek zamienioną zostałą. Zakon w nim komendanturęosadził i utrzymywał. Teraz już bardzo zniszczony, bo mury tylko sterczą. Dybowem nazywają go ludzie, mieszkający pod zamkiem.

W innem miejscu tenże autor tak pisze: „Nieszawa, na początku z surówki, (Robnen), nasępnie z cięgieł wystawiona i tak opatrzona, że ją nazwano zamkiem cesarskim. Albowiem wielką zajmowało przestrzeń. Jakoż będąc chłopcem,gdy wielkie Wisły wylewy piasek i ziemię z fundamentów spłukały, sam po opadnieniu wodu, te fundamenta widziałem.” Henneberger pisze, że Król polski Kazimierz r. 1343., mocą ugody z W. Mistrzem Ludolfem Koenig, zrzekł się zamku assau;tudzież: „Anno 1422 gdy Paweł Rusdorf był W. Mistrzem, przybywszy Król Jagiełło z Witoldem i niezliczonem wojskiem około Św. Jakóba, wpadł do ziemi pruskiej i zmusił zakon do rozebrania cesarskiego zamku Nassau. Rozebranym został w pierwszym roku rządów Rusdorga przez Króla Władysława, syna Jagiełły. Paweł Poel pisze, że W. Mistrz był zmuszony zburzyć zamek cesarski Nassau.” Jakoż tylko aż do r. 1421. Znajdujemy Komendorów nieszowskich. „W r. 1432. (mówi Henneberger) wystawił król w pobliżu (Nassau) murowany zamek i obrzerne miasto i nazwał je Dybów, i Torunianem wielką czynił szkodę w kupiectwie. Gdy więc zakon wz potęgą wielką na wyprawę (?) (auf bie Gona) wyjechał, wtedy Torunianie zamek zdobyli i miasto spalili.”

Zamek dybowski Toruń widok z południa grafika z 1842 rokuNaznaczone kursywa miejsca jawnie dowodzą, że dzisiejszy Dybów polską założony ręką w roku 1432., dawniejsza zaś Nieszowa innem była gmachem, obszerniejszym, wspanialszym, równającym się w wielkości zamkowi toruńskiemu. Do dziś dnia wieś Nieszówka nietóre szczątki murów i pamięć nazwiska zamku zachowała.

Zbija się tem samem zdanie autora historii miasta Torunia, pana Professora Wernicke, który twierdzi, że Nieszawa i Dybów na jednem były wystawione miejscu.

W następnych czasach Królowie polscy mieli starostów swoich na Dybowie. Pokój brzeski 1436. Stanowił, że płaca od przewozu kolejno jeden rok w Toruniu, drugi w Nassau (bo z zamkiem i nazwisko dawne przeniesiono), t.j. w Dybowie, składaną być miała. W roku 1454. Toruń skarzy o przeszkody w handlu ze strony Nieszowa. Kazimierz IV. Przyrzeka przeniesienie Nieszowy (miasta) na inne miejsce przeciągu dwóch lat. Zdaje się, że zamek Dybowski wtedy częścią tylko rozebranym został, kiedy w r. 1462. Żona Kazimierza IV. W tym zanku gościć mogła; było tam jeszcze kilka pokojów mieszkalnych.

W r. 1504. Król Aleksander potwierdza ugodę względem mostowego między miastem Toruniem a Starostą Dybowskim. Most bowiem na łodziach stanął w r. 1455., a na palach 1496.

Zygmunt I. zamek i miasto Dybów dał w zakład Torunianom. Zygmunt August r. 1555. W skutek użaleń miasta Torunia, rozkazał, wszystkie w Nieszawie wystawione śpichlerze rozebrać. W tym dokumencie czytamy te słowa: „Mieszkańcy dawnej Nieszowy czyli Dybowa, które (miasto) dziś nazywa się Podgórze.” I dalej: „stara Nieszowa, czyli Dybów, który teraz z miejsca niższego na wzgórze przeniesiony, Podgórze nazywają.”

O kępę Bazar Starostwie z miasta częste miewali zatargi. Tak r. 1650. Torunianie zabraniają Staroście założenia domu na kępie. R. 1659. Starosta domaga się od miasta daniny 1 funta szafranu i 4 funt. Pieprzu, którą poprzednicy jego pobierali za użytkowanie kępy. Magistrat przyrzeka mu ją, lecz dodaje, że to z łaski, nie z powinności dawne było i będzie. R. 1670. Miejskie wojsko burzy skład soli, który Starosta miał na kępie, wycina słupy z orłami polskiemi, i orły zabiera i w ratuszu toruńskim składa, zkąd ciężką sprawę Starosta miastu wytacza.

Zamek dybowski Toruń widok z zachodu grafika z 1842 rokuW wojnie roku 1656. Komendant szwedzki w Toruniu, chciał mury Dybowa rozsadzić czterema beczkami prochu, co jednak (jak pisze Zernecke w kronice toruńskiej) mało uczyniło skutku.

Gdy Moskale w r. 1813. Toruń oblegali, stała jeszcze wielka czworogranna wieża przy murach, które do dziś dnia widzimy. Francuzi okopem Dybów opasal.

Piękny i dziś z tego zamku jest widok na miasto Toruń, - o ile piękniejszy być musiał, za dawnych czasów! Długosz, Sarnicki, Klonowicz, wspominają z podziwieniem tę „Królowę Wisły,” która cały brzeg na milę długości zajęła swemi folwarkami, dworcami, zielonością ogrodów i winnic swoich, a w samym tej przestrzeni środku wznosiła się nad Wisłą z mnogiemi wieżami starożytnych Kościołów. Wszystkie te gmachy i szeregi domów kupieckich kilkapiętrowych, z palonej cegły wystawionych, czerwieniły się na jesnem tle nieba i spoglądały na liczne okręty i statki, które wśród gwaru i wrzawy i handlowego ruchu gromadziły się pod miastem.

Dziś okopy, mury i baszty miejsce folwarków i winnic zaległy. Kilka tylko statków jakby bez ruchu w przystani widzisz: świecące wojsko snuje się koło koszar; głucho w ulicach; tylko szczęki broni i muzyka wojskowa w rynku zabrzmi, hasło i odzew rozlega się w bramach i na wałach, nie zagłuszone wrzawą, i znów cicho; tylko pamięć czasów polskich, czasów handlu i przepych, karmiona powieścią o milionowych kupcach toruńskich, żyje w murach starożytnego miasta.

Jeszcze kępa Bazar dzieli polską i niemiecką Wisłę, jeszcze zbaurzony Dybów ponuro patrzy z tamtej strony na miasto jak zgrzybiały Starosta, i wygląda na wschód ku granicom zamkniętej Polski, rychło się zjawią owe floty, co dawnemi czasy polskie plony nosiły do morza

  

Redaktor: J. Łukaszewicz.

Nakładem i drukiem Ernesta Guthera w Lesznie.

Money.pl